Dobra Rada Na Dziś: Raz na miesiąc zajrzyj do teatralnego repertuaru w Twoim mieście, a być może trafisz na spektakl, który odmieni Twoje życie.
W Krakowie na święta było na prawdę miło. Może dlatego, że to święta. Ale nic się tam nie zmieniło. Pijaństwo, knajpy i wszechogarniający muzealny zapaszek. heh. Chociaż wiśniówka smakowała jak zwykle najlepiej.
A nurtuje mnie niesamowicie jedna rzecz, kiedy ktoś jest niewidomy, to czy ma sny ? I jak je widzi skoro jest niewidomy, kurde to strasznie dziwne, jak wyobraża sobie to co mu się śni. Hm… Jeszcze nikt nie odpowiedział mi sensownie. Może urządzę konkurs.
to nic że nie kładę się spać, kiedy rano jest tak pięknie!
i koktail z świeżych truskawek na śniadanie, truskawki wybielają zęby!
tato zabrał mnie w Tatry na ostatnie deskowe wyczyny, było pięknie, 7 stopni na plus, widoki, chmury, błękity
Mietek, zapalony narciarz
pif-paf!












nie wszyscy ludzie sa niewidomi od urodzenia, pamiec jakas zostaje
a dla tych ktorzy niewidomi sa od urodzenia, well, wzrok to nie jedyny zmysl poznawczy, mozesz zmapowac swoje wlasne cialo dotykiem i nauczyc sie rzeczy ktore sa w twoim otoczeniu, jak drzewa, krzesla, woda, cieplo, zimno, czy wiatr masz we wlosach czy nie. w jakis sposob taka osoba przetwarza o swiecie informacje i mysle ze mozesz calkiem dokladnie odzwierciedlic w wyobrazni jak wyglada otoczenie. jak juz niewidomy pozna swoje otoczenie, ma jeszcze do dyspozycji przeciez ksiazki pisane brailem, ksiazki pozywka dla wyobrazni, historie z ksiazek. proste ze w ten sposob mozna sie bedzie odniesc we snie do wlasnej osobowosci i wlasnych uczuc.
a jak to mowia, jak ci jeden zmysl pada to reszta sie wyostrza, choc niekoniecznie no ale do rzeczy
bardziej skomplikowane byly by takie sprawy jak wyobrazenie koloru, ktory przeciez bez swiatla/wzroku nie istnieje i nie da sie go inaczej opisac. dla niewidomego od urodzenia nie bedzie robic roznicy ze czerwony to czerwony a neibieski to niebieski.
mysle ze nie jest tak zle ze snami u niewidomych.
ojezu
powinienem tam przy ksiazkach wspomniec tez o relacjach z innymi ludzmi;)
przeciez niewidomi nie spia
no maurycy…. zaszalales.
konrad tak to sensowne co piszesz, ale chodzi mi tez o to jak oni snia, w sensie, eh chyba musze zapytać kogoś niewidomego.
no cholera jak maja, normlanie, zamykaja oczy ida spac i snia. co ma wzrok do snow.
pewnie to ma wzrok do snów, że Ty wiesz, jak wygląda tulipan, wiesz, że śnił Ci się tulipan albo Buka z Muminków. a niewidomi(mówię o tych od urodzenia) nie widzieli Buki ani tulipanów.
Ja się zastanawiałem, czy niesłyszącym dzwoni w uszach. Uznałem, że to bez sensu. Potem byłem ciekaw, czy rozumieją coś takiego, jak strzykanie w kolanie (lub innym stawie), ale to też bez sensu. Wszystko jest pozbawione sensu, bo nigdy jeden nie zrozumie drugiego. Jak ktoś, kto w życiu nie widział jednego obrazu opowie Ci o tym, co widzi? Wprost – nie może, bo poruszacie się po różnych polach, zupełnie różnych. Za to może próbować oddziaływać w inny sposób na Twoją percepcję. Np muzyką. Głuchoniemy – malarstwem, na przykład. Stąd sztuka jest idealnym językiem samym w sobie, który jest po za możliwością translacji na cokolwiek innego niż ona sama. Wnioski:
1. Kuratorzy są zbędni z samego rozumienia powyższego.
2. Nawet ci, którzy mają komplet zmysłów nie powinni rozpatrywać swoich zwajemnych twórczości w odniesieniu do werbalnych odpowiedników, tylko pozostać przy emocji w dwóch wymiarach: tworzenia i odbioru. Każdy próba zwerbalizowania sztuki z jej natury musi skończyć się niepowodzeniem.
Co to ma do snów niewidomego? Nie wiem, ale jakoś mi to samo wyszło. Mam fantazję taką, że w gruncie rzeczy wszyscy są na tyle samotni, że łatwiej im myśleć o tym, co dla nich nie jest do pojęcia niż na zrozumieć, po co rodzi się im taka myśl.